Skip to content

Polowanie na Rybi Ogon

01/12/2013

DSCN8948

Położona na przyjemnej wysokości (trochę ponad 800 m.n.p.m) Pokhara przyciąga głównie tych, którzy chcą odpocząć po/przed himalajskim trekkingiem wokół Annapurny. Ja przyjechałam tu, żeby zrobić sobie kilka dni przerwy od ciągłego przemieszczania się i popracować. Codziennie budziłam się z nadzieją na bezchmurne niebo i ładne widoki na ponoć najpiękniejszą górę świata i goniłam je pieszo i na rowerze w różnych częściach miasta, o różnych porach dnia, a miejscowi powtarzali: „chcesz mieć widoki, wróć w październiku..”.

Planując podróż do Nepalu, nie wiedziałam, czy zdecyduję się na jakiś trekking. Od dziecka, gdziekolwiek się przeprowadzałam, mieszkałam blisko morza i nie przepadam za chodzeniem po górach, chociaż Himalaje to byłoby jednak coś- myślałam sobie. Pogoda zdecydowała za mnie. Poznałam tu kilka osób, które wracały właśnie z kilku-/kilkunastodniowego „spaceru” wokół Annapurny. Wszyscy to odchorowywali i wszyscy mówili, że tam wysoko widoczność jest świetna, ale wyłącznie przez parę godzin wczesnym rankiem, a potem już tylko chmury i deszcz, więc wszystkie ciuchy i sprzęt przemoczone. Spanie w mokrym śpiworze? Nie, to nie dla mnie.

Ponoć parę dni przed moim przyjazdem pogoda była o wiele lepsza, więc nie tracę nadziei na Rybi Ogon na horyzoncie (Machhaphuchhare zwana Fish Tail, wys. 6993 m.n.p.m, jedyna góra w Nepalu, na którą wstęp jest zabroniony). Niestety przez 10 dni pobytu niewiele się zmienia. Leje kilka razy dziennie i to porządnie, chmury bez przerwy zasłaniają masyw Annapurny. Co noc niebo rozdzierają błyskawice, rozświetając zarys potężnych gór, co przy zupełnym braku innych świateł robi piorunujące :), ale i dość przerażające wrażenie.

Marzec nie jest najlepszą porą na wizytę w Nepalu.

DSCN8901

to najlepsze, co udało mi się zobaczyć..

DSCN8902

DSCN8913

wszędzie tam, gdzie chmury, są właśnie Himalaje

DSCN8916

DSCN8892

na szczęście właściciele hoteliku zadbali przynajmniej o Himalaje na ścianie- taki widok jest nad jeziorem Phewa Tal w październiku

DSCN8889

DSCN8861

DSCN8808

DSCN8954

DSCN8979

DSCN9000

DSCN8962

DSCN8967

DSCN8809

Turystyczna część Pokhary (Lakeside) to dość przyjemna okolica. Panuje leniwa atmosfera, nikt się nigdzie nie spieszy, kury pieją, na ulicach ludzie grają w badmintona, sprzedawcy (z wyjątkiem tych przybyłych z indyjskiego Kaszmiru) wcale nie są nachalni- chyba im się nie chce ;)

DSCN8896

główna ulica

DSCN8813

DSCN8859

tu trafia pranie z wszystkich okolicznych pralni ;)

DSCN8823

DSCN8829

DSCN8835

DSCN8850

DSCN8851

siatkarska reprezentacja Nepalu

Dopiero o 9-10 rano główną ulicą jeżdżą school busy, zgarniając dzieci do szkoły- fajnie mają, że zaczynają tak późno.. Nazwy szkół wskazują na tęsknotę za zachodem: „Pokhara Cambridge”, „Disneyland College”.

W okolicy jest dużo rozrywek- można polatać na paralotni, wybrać się na wzgórze ze świątynią, pod wodospad, popływać łódką po jeziorze albo wybrać się na dziki rafting po rzece. Możliwości jest naprawdę sporo.

DSCN8875

Poza tym Pokhara to idealne miejsce do zakupu pamiątek, sprzętu trekkingowego- plecaków, kurtek, śpiworów, butów itp. Znajdziecie tu podróby wszystkich sportowych marek świata, najpopularniejsza to North FaKe :))

A jak ja będę wspominać Pokharę? Wieczory przy świecy, i to nie ze względu na romantyzm, ale brak prądu, kompletnie ciemne ulice miasta o godz. 19 i powrót do mojego pokoiku z widokiem na jezioro na oślep, bez czołówki, bo ani razu nie pamiętałam, żeby ją ze sobą zabrać, kiedy w palącym jeszcze słońcu wychodziłam w plener.

Powercuty są codziennie o innej porze i nie wiadomo, kiedy się ich spodziewać, bo nie ma żadnej rozpiski. Łącznie prąd jest zaledwie kilka godzin dziennie. Wieczory są niemal zawsze pozbawione światła. Zaopatrzyłam się w świeczki  i przypominam sobie, że w Indiach też się przydawały, ale nie aż tak często! W dzień mam ochotę na soczek z papai, a tam „sorry, madame, no have, come back after 3”. Innym razem idę „after 3”, a tam „sorry, madame, only simply food, power finished for today” :) Co ciekawe, zawsze, gdy nie ma prądu, WiFi działa na najwyższych obrotach. Tak tu nowocześnie, o!

Rozpieszczam się kulinarnie, w ogóle nie myśląc o pieniądzach, ale i tak zamykam się z wszystkimi wydatkami w 50zł dziennie. Jako, że kuchnia nepalska ma niewiele do zaoferowania (pierożki momo; ponoć wcale nie nepalskie, a chińskie chow mein i parę zup na krzyż), zajadam się potrawami indyjskimi, włoskimi w nepalskim wydaniu (nie polecam :P), meksykańskimi…

Moją szczególnie ulubioną knajpką jest „Umbrella” w północnym Lakeside, prowadzona przez Nepalczyka i Rosjankę. Jedzenie mają ok (borszcz i chaburati!), troszkę droższe niż w innych knajpach, ale z zawsze świeżych składników, obsługa jest miła, ale przychodzę tu kilka dni z rzędu głównie dlatego, że jako jedno z dwóch miejsc odkrytych przeze mnie w Pokharze mają hamak. Hamak jest dla mnie nieodłącznym elementem raju. Bo od dawna wiadomo, że raj to nie miejsce na ziemi, a stan duszy. Tylko w niektórych jej miejscach łatwiej się do tego stanu zbliżyć ;)

DSCN8814

DSCN8816

lasagne (!) po nepalsku- bardziej coś w rodzaju spaghetti

DSCN9012

danie ponoć rosyjskie

DSCN8788

tybetańska zupa thukpa

DSCN8872

momo, czyli tybetańska namiastka polskiej kuchni ;)

DSCN8981

…a oto, jak zbiera się wodę na zupę :P

DSCN8934

Annapurna Natural History Museum (wewnątrz kampusu uniwersyteckiego) ma raczej mało realistyczne eksponaty ;)

DSCN8941

proszek do mycia zębów?

DSCN8908

DSCN9019

ostatnie spojrzenie na Rybi Ogon przed wyjazdem

P.S. Na blogu ciągle nadrabiam zaległe posty, po krótkie wpisy na bieżąco zapraszam na fejsbuka (nie trzeba mieć tam konta, żeby podglądać tę stronę).

3 komentarze leave one →
  1. 05/12/2013 12:32 pm

    Nasz hotel to chyba takich technologii nie posiadał. Prąd parę razy odcięli, ale akurat na wieczór zawsze wracał :)
    A w Pokharze jest silna ekipa polskich paralotniarzy. Trochę się zintegrowaliśmy więc trudno było nie dać się namówić na lot :) Szczerze polecamy gdybyś znowu była w okolicy ;)

  2. 04/12/2013 2:58 pm

    W Pokharze najlepsze jest to, że wcale nie trzeba ruszać na trekking, żeby podziwiać piękną panoramę Himalajów, żeby tylko pogoda była… Też tam chwilę posiedzieliśmy, żeby nie powiedzieć, że się zasiedzieliśmy ;) Prąd raczej był, obeszliśmy się bez świeczek :) My akurat przyjechaliśmy w październiku właśnie na tą wymarzoną pogodę i okazało się, że większość czasu były chmury, więc reguły nie ma… Na szczęście były przejaśnienia i Machhapuchhre udało nam się parę razy zobaczyć w pełnej okazałości :)

    • 04/12/2013 3:10 pm

      szczęściarze! z tym październikiem powtarzam tylko to, co mówili ludzie na miejscu, ale niesamowite, że widoczność może się zmieniać aż tak bardzo! Oglądam ten rybi ogon (i inne miejsca, których mi się w Nepalu nie udało zobaczyć) u was na zdjęciach i zazdroszczę! No i na paralotnię się załapaliście :) a prąd może mieliście z hotelowego generatora?;)

Masz coś do dodania? Wal śmiało!

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: