Skip to content

W cieniu dwóch wież

17/10/2013

DSC_1851

No to wreszcie Kuala Lumpur! Pierwszy wieczorny spacer po mieście oszałamia. Na mnie Petronas Towers, do 2004 r. najwyższe budowle świata, nocą zrobiły większe wrażenie niż cały Singapur razem wzięty. Nawet P. mówi, że podoba mu się tu bardziej niż w Nowym Jorku (ale w Singapurze jeszcze nie był). A oprócz wież zwiedzanie miasta ze znajomymi Malezyjczykami.

Wycieczkę po KL klimatyzowanym autem (z przystankami w co ciekawszych miejscach) robi nam Low, malezyjski Chińczyk, którego (wraz z czwórką jego znajomych) poznałam w zeszłym roku w wietnamskim Hue. Kiedy chłopaki dowiadują się, że będę u nich w mieście, od razu chcą się spotkać i pokazać mi okolicę. Zabierają nas w miejsca, do których na pewno sami byśmy nie trafili, takie jak chińska knajpa z menu trudnym do rozszyfrowania, i jeszcze za nas płacą. Zamawia się tu mnóstwo różnych potraw i dzieli je, tak, że każdy ma szansę spróbować wszystkiego po trochu- bardzo mi się ta metoda podoba.

DSCN9312

dosyć przydatne menu obrazkowe

DSCN9236

china food

L: chińska herbata podawana w miseczkach; P: wnętrzności na patyku

Chłopaki opowiadają o tym, jak żyje się w Kuala Lumpur. Każdy z nich pochodzi z innego regionu Malezji i do stolicy przeprowadzili się dopiero kilka lat temu. Opowiadają o dyskryminacji Chińczyków, dla których nawet ceny mieszkań i edukacji są wyższe niż dla Malajów. A przecież oni też mają malezyjskie paszporty, ich prapra(pra?)dziadkowie kilka pokoleń temu osiedlili się w Malezji, ale co z tego, pochodzenie mają chińskie i z tego powodu mają trochę pod górkę. Przy takich proporcjach malezyjskiego społeczeństwa: ok. połowa ludności to Malajowie, jedna czwarta to Chińczycy (przy czym w Kuala Lumpur stanowią niemal 50%), Hindusi- ok. 7%, a reszta to inne narodowości i mieszanki, to naprawdę zadziwia..

Największa (żeby nie powiedzieć, że jedyna tak naprawdę godna uwagi) atrakcja Kuala Lumpur to oczywiście Petronas Towers. Pierwszy raz widzieliśmy je w dzień, z samochodu, i nie wyglądały zbyt imponująco. Dopiero nocna wizyta zwala z nóg. Stoi tam człowiek, odchyla głowę w tył, żeby objąć je całe swoim wzrokiem i oderwać go od nich nie może. To, co tak w Petronas zachwyca, to nie ich wysokość czy kształt. To jasność, jaka od nich bije. Nie wiem, ile żarówek je oświetla, ale czegoś tak jasnego i tak bardzo się od czarnego nieba odcinającego jeszcze nie widziałam. Obchodziliśmy wieże kilka razy, z każdej możliwej strony, i wróciliśmy tam kolejnego wieczoru, bo ciągle było nam mało. Na mojej liście top architektury mają zdecydowane pierwsze miejsce.

Nie wjeżdżaliśmy jednak na górę. Wcześniej wyczytaliśmy, że wjazd na mostek łączący wieże, który znajduje się na poziomie 41. i 42. piętra, jest (po wystaniu kilku godzin w ogromniastej kolejce) darmowy. Okazało się jednak, że to już nieaktualne i obecnie trzeba zapłacić, i to niemało (ale przynajmniej kolejek brak). Bilet kosztuje ok. 80 zł i można go kupić przez Internet nie później niż 24h przed wejściem, chociaż kiedy my tam byliśmy, bilety były dostępne też na miejscu.

Parę ciekawostek o Petronas Towers:

  • biurowiec należy do koncernu naftowego Petronas. No tak, przecież właśnie dlatego Malezja jest bogata! Firma ta ma siedzibę w jednej wieży, a druga jest wynajmowana innym (m.in. Al Jazeera, Boeing, IBM, Microsoft i Shell)
  • każda z wież została wzniesiona przez inną firmę budowlaną
  • ich fundamenty sięgają 150m wgłąb ziemi, bo dopiero na takim poziomie znaleziono tam twardą skałę
  • przez kilka lat były najwyższą budowlą świata  (wys. 452 m), potem prześcignął je budynek w tajwańskim Tajpej, a teraz rekord należy do Dubaju, a wieże pozostały daleko w tyle – są dopiero 6. na liście.
  • łącznie jest tam 76 wind
  • ich architektura inspirowana jest sztuką islamską (a jakże!)- zbudowano je na planie gwiazd ośmioramiennych
  • na dole znajduje się centrum handlowe i filharmonia, a dookoła – park z jeziorkiem, ścieżkami do joggingu, fontannami, placami zabaw

DSC_1803

petronas flagi

L: znów te flagi wyborcze…(waga to logo partii politycznej); P: wieża TV jest ponoć najlepszym miejscem do podziwiania Petronas z odległości, ale nie mieliśmy okazji się przekonać

DSC_1735

petronas

być tam i nie strzelić sobie TAKICH fotek? :P na drugim zdjęciu od lewej: znajomi malezyjscy Chińczycy

ilovekl

ALE, nie wszystko w Kuala Lumpur kręci się wokół Petronas:

DSC_1501

wybudowany za czasów brytyjskiego panowania pałac sułtana Abdula Samada (który tu wcale nie mieszkał!) na Merdeka Square (Plac Niepodległości); obecnie siedziba różnych ministerstw

DSC_1689

meczet

DSC_1796

panorama spod…Petronas :P

DSCN9232

DSC_1451

DSC_1780

przy stacji metra- najbardziej pozytywna, ciągle uchachana kucharka uliczna; tak wybuchała śmiechem, że i nam się udzieliło :)

DSC_1593

co to jest właściwie kuchnia malezyjska? Tak naprawdę nie wiem, co oni mają w 100% swojego, ale na każdym kroku spotyka się knajpy chińskie, indyjskie, a nawet tajskie, a wiele potraw pochodzi z Indonezji i ten mix właśnie sprawia, że to raj dla smakoszy :)

Nieodłączny składnik azjatyckich wielkich miast- Chinatown:

DSC_1427

główna handlowa ulica, pełna sklepików z kiczowatymi pamiątkami (ale pocztówki są tu nie do kupienia!)- Jalan Petaling

DSC_1421

jalan petaling

DSCN9304

w świątyni

DSC_1770

te knajpkę tuż przy naszym hotelu (Explorers GH) polecali nam Malezyjczycy – ponoć szczególnie warto jeść tam zupy (plus znów te flagi wyborcze od partii z rakietami)

DSC_1758

bądź tu mądry i znajdź właściwy szyld…

DSC_1407

herbaciarnia na rogu Jl. Petaling

DSC_1610

z tego, co pamiętam, są to ociekające tłuszczem smażone kawałki wołowiny (czy też wieprzowiny?), których chłopaki kazali nam koniecznie spróbować, ale nie podeszło mi to absolutnie..

DSC_1599

Zajrzyj też do innych Chinatown w:
– Londynie
– Bangkoku
– Singapurze

DSC_1627

Późnym wieczorem przechodzimy przez okolicę pełną centrów handlowych

DSCN9273

raczej nowocześnie ubrany chłopak ze swoją dziewczyną. Zawsze się zastanawiam, po co takie kobiety spędzają tyle czasu na zakupach..

DSCN9272

DSC_1669

Oprócz ekskluzywnych sklepów jest tu mnóstwo knajp, a w nich meeeega dużo białasów- ekspatów, którym się tu najwyraźniej bardzo dobrze powodzi

DSC_1784

stacja metra

DSC_1487

śmiszny sposób ochrony przed wiatrem i słońcem na motorze- często spotykany też w Indonezji :)

burka

znów pod Petronas- L: miejscowa turystka; P: pani policjantka/ochroniarz?

DSC_1497

DSC_1488

dworzec aut

P: pomysłowe drzwi rozsuwane na dworcu autobusowym

*część zdjęć pochodzi od Pawła

P.S. Na blogu ciągle nadrabiam zaległe posty, po krótkie wpisy na bieżąco zapraszam na fejsbuka (nie trzeba mieć tam konta, żeby podglądać tę stronę).

7 komentarzy leave one →
  1. marta permalink
    17/10/2013 6:39 pm

    ach Ty moja światowa kobieto.
    Uwielbiam tu zaglądać i oglądać zdjęcia.Wprawiają w taki jakiś ciekawy nastrój jak w innym świecie.A już zdjęcia jedzenia najbardziej by się spodobały mojemu Małżowi :) bo on to uwielbia takie przeróżne „zagraniczne” dziwactwa a ja też od tego oglądania robię się głodna :)

    • 17/10/2013 7:52 pm

      no bo to jest inny świat :D

      a gotujecie sobie czasem egzotycznie?

      tak w ogóle to jestem w domu, może byś się do mnie odezwała? Wsiąknął mi gdzieś Twój mail, nie mówiąc już o nr tel..

  2. wiola.starczewska permalink
    17/10/2013 1:36 pm

    „Po co takie kobiety spędzają tyle czasu na zakupach?” ha ha może kupują seksowną bieliznę?

    • 17/10/2013 2:02 pm

      no chyba tak, albo jeszcze tusz do rzęs, bo oczy to jedyne, co pokazują światu :)
      chociaż znam kilka muzułmanek chodzących wprawdzie nie w burce, ale tylko w dżilbabie (czyli chuście na głowę), które po przyjściu do domu go ściągają, rozpuszczają włosy i wskakują w krótkie spodenki i seksowne bluzeczki, to może i “nindże” tak robią?

    • 18/10/2013 10:01 am

      Emi – „ninje” tez tak robia ;-) ale tyko gdy w domu sa sami domownicy lub same kobiety. Wyczytalam na blogu jednej z Polek zamieszkalych chyba w Emiratach, juz nie pamietam.

    • 18/10/2013 10:13 am

      okk, to wyjaśniło się, co robią w centrach handlowych :D
      pozdrawiam!

    • Domi Wu permalink
      20/10/2013 6:02 pm

      ale jednak ta bielizna dominuje – zawsze jak widze jakies obchuszczone laski w sklepach to kupuja gacie albo biustonosze w ilosciach wrecz hurtowych :D

Masz coś do dodania? Wal śmiało!

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: