Skip to content

Plaża jak z pocztówki

18/08/2013

DSC_0843

Zwykle jest tak, że się człowiek naogląda pocztówkowych obrazków i potem jest rozczarowany. Przyjeżdża na miejsce, a tam syf, kiła i mogiła. Plaża brudna i zatłoczona, a niebo zachmurzone. No i tych palm wcale nie ma tylu, jak na zdjęciach. Tyle miejsc znanych z pocztówek mnie już rozczarowało, że przestałam się łudzić, że znajdę prawdziwy raj na ziemi. Okazuje się jednak, że istnieją miejsca, które na żywo są nawet piękniejsze niż na zdjęciach. Jednym z nich jest Railay.

Raj dla wspinaczy, a także tych, którzy plażowanie lubią łączyć z aktywnym wypoczynkiem (łażenie po skałkach!). Miejsce ze ścisłej czołówki mojej azjatyckiej listy przebojów.

Przed wyjazdem do Railay poszperałam trochę w internecie na jego temat i natknęłam się na kilka blogów, których autorzy negatywnie wypowiadają się o tej miejscówie. Że brudno i tłoczno właśnie, komercyjnie na maksa i drogo (to akurat prawda…) itepe, itede.

Nikt z nich nie ruszył jednak czterech liter, żeby zeksplorować pobliskie trasy wspinaczkowe (czy też spacerowe, żadnego sprzętu tam nie potrzebowaliśmy, więc nie wiem w sumie, czy to jeszcze spacer, czy już wspinaczka). Dla mnie re-we-lac-ja!

laguna

L: droga do Sekretnej Laguny prowadzi najpierw ostro w górę, a potem schodzimy po skałach niemal pionowo. Są asekurecyjne linki; P: po dotarciu do laguny

Fakt, nie ma co oczekiwać, że nikt przed nami nie odkrył jeszcze tak pięknego miejsca. Za dnia plaża przy jaskini wygląda mniej więcej tak:

DSCN8952

Wystarczy jednak przejść się tam późnym popołudniem/wieczorem, aby przekonać się, że:

  • tłumy japońskich/koreańskich turystów, którzy byli tu tylko na jednodniowej wycieczce z którejś z sąsiednich wysepek, już popłynęły z powrotem
  • nie ma też plażowiczów, bo słońce schowało się za skałami, więc plaża jest niemal pusta, a na dodatek szersza, bo przyszedł odpływ
  • dzięki odpływowi możemy też niemal suchą stopą przejść na skalistą wysepkę, która w dzień wydawała się tak odległa

DSC_0808

DSCN8944

skały

DSC_0847

plażowanie

DSC_0592

DSC_0721

chmury

DSC_0956

DSC_0931

DSC_0539

Oczywiście, jak to w Tajlandii, na każdym rogu znajdziemy pyszne jedzenie  (choć bazaru tu brak, a knajpki nie należą do najtańszych). Są też salony masażu i agencje turystyczne, które zorganizują dla nas wszystko- od wymiany dolarów na bahty, przez wycieczki łódką na snorkeling po zachodzie słońca (fluorescencyjny plankton!) i do Maya Bay (tej od „Niebiańskiej plaży”, ale tam już kiedyś byliśmy), czy transfer do Kuala Lumpur. Prosto na lotnisko, jeśli tak chcemy. Do tego kobitka sama zaproponuje zniżkę, jeśli powiemy, że u jej sąsiadów jest taniej i uśmiechnie się tak, że i nam się ten uśmiech na resztę dnia udzieli.

DSC_0590

jedna z knajpek na plaży Tonsai

DSCN8890

jest i po polsku!

DSC_0619

the best of Thailand- szejki arbuzowe (i wszelkie inne!)

DSC_0841

daleko jedzenia nie trzeba szukać- ta łódka serwuje zarówno pad thai i szejki, jak i hamburgery. W cenach prawie bazarowych :)

DSC_0628

zarośla namorzynowe odsłaniają się w czasie odpływu

DSC_0670

DSC_0811

DSC_0676

DSCN8887

w dniu przyjazdu do Railay pogoda nam nie dopisała…

DSCN8889

przy brzegu jest tak płytko, że łódki nie mogą dopłynąć zbyt blisko. Żeby się stąd wydostać w czasie przypływu, musimy brodzić czasem i po pas w wodzie

DSC_0651

backpackerska codzienność

DSC_0873

punkt widokowy po drodze do Secret Lagoon

wspinacze

z tego Railay słynie! wspinaczka nad samym morzem

DSC_0694

małpy

DSC_0710

W grocie na plaży Phranang jest mała kapliczka z rzeźbami penisów różnej wielkości i o różnym kształcie. Tajowie wierzą, że odwiedziny tego miejsca ułatwią im posiadanie potomstwa:DSCN8919

penisy

W Railay zastał nas też Songkran, czyli tajski Lany Poniedziałek. Z tą różnicą, że trochę tu cieplej i człowiek się chętniej poddaje działaniu tej zimnej wody ;) Trochę szkoda, że akurat w tym miejscu spędziliśmy ten dzień, bo więcej tam turystów niż lokalsów, ale zbyt dobrze nam było, żeby się ruszyć choćby do pobliskiego Ao Nang, gdzie moglibyśmy zobaczyć więcej świętowania. Po plaży biegały dzieciaki z bronią wodną o dziwacznych kształtach:

DSC_1001

A to najlepszy w okolicy (oczywiście w naszej kategorii cenowej) hotel:

DSCN8967

w takim domku z widokiem na wspinaczy mieszkaliśmy

DSCN8899

DSCN8897

Aż żal stąd wyjeżdżać, ale P. ma ograniczony czas, więc zostawiamy w Railay Domi z Sebą, a sami uderzamy na Malezję!
*część zdjęć pochodzi od Pawła
P.S. Na blogu ciągle nadrabiam zaległe posty, po krótkie wpisy na bieżąco zapraszam na fejsbuka (nie trzeba mieć tam konta, żeby podglądać tę stronę)
Praktyczne info:
  • Railay JEST drogie; plaża Tonsai to jego tańsza, backpackerska część; spędziliśmy tam jedną noc, ale potem stwierdziliśmy, że jak już jesteśmy w tak niesamowitym miejscu, to chcemy być w centrum tego wszystkiego. Tonsai jest brzydka i niewiele tam do roboty, dość daleko jest do głównej plaży (ale można popłynąć łódką)
  • potem przenieśliśmy się do Diamond Cave Resort&SPA w Railay East- za 4os. pokój płaciliśmy 250b od łebka, co było najtańszą opcją, jaką znaleźliśmy w tym pełnym luksusowych hoteli miejscu
  • plaża Railay West jest najdroższa, ale z naszego hotelu na wzgórzu było do niej blisko (jak i do mojej ulubionej- Phranang). Cała okolica jest łatwa do obejścia na pieszo, wbrew pozorom nie jest taka wielka jak się wydaje.

  • do wspinaczki na punkty widokowe i do laguny zdecydowanie przydają się porządne buty i zapas wody
map

ze strony krabidir.com

5 komentarzy leave one →
  1. 26/08/2013 8:55 am

    piękne zdjęcia:) wymiatasz Emi:)

    • 26/08/2013 10:33 am

      dzięki, choć te najpiękniejsze to zasługa kolegi, nie wszystkie są moje;)
      a gdzie Ty się podziewasz, że mi Twoje IP wskazuje na Irak? :O

  2. marta permalink
    19/08/2013 8:37 am

    rzeźby penisów wymiatają.A za te zdjęcia plaż to ja Cię uduszę kiedyś.:D
    Uwielbiam tu zaglądać.Pewnie będę to pisać znacznie częściej.

    • 19/08/2013 1:43 pm

      to niedlugo bedziesz miala okazje, bo wpadam na chwile do Koszka:) ja Cie kobieto czytac tez uwielbiam i co dni pare zagladam!

  3. 18/08/2013 5:31 pm

    Łódek i turystów tam trochę przybyło od grudnia 2011. Ale hotel ten sam, widoki te same, małpki w tym samym składzie, nawet łódeczka na mieliźnie identyczna. Oj, jak ja tęsknię za Tajlandią…

Masz coś do dodania? Wal śmiało!

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: