Skip to content

Wszystkie odcienie błękitu

14/01/2013

DSCN3839

Do tej pory nie mogę się zdecydować, które z radżastańskich miast podobało mi się bardziej- Pushkar czy Jodhpur. Pewne jest, że to w Jodhpurze udało mi się zrobić kilka z moich ulubionych zdjęć z całej podróży.

Miasto niczym z „Księgi tysiąca i jednej nocy”.

Jest niebieskie, bo ten kolor chłodzi w czasie upałów i ponoć odstrasza moskity- choć wersji tłumaczących to zjawisko jest kilka. Jest to też kolor braminów- najwyższej kasty w Indiach i mówi się, że reszta mieszkańców „przejęła” od nich malowanie ścian na błękit.

Do Jodhpuru udaję się autobusem przez pustynne tereny/sawannę. Piach, jak okiem sięgnąć, gdzieniegdzie tylko pojedynczy krzaczek i pasące się wielbłądy :) Ale droga jest, i to całkiem porządna.

Turystów jak na lekarstwo- w ciągu 3 dni spotykam tu dosłownie kilka białych twarzy. Większość wybiera położony nieopodal Jaisalmer.

Nad miastem góruje imponująca forteca, nie ma się co dziwić, że prawie każdy guesthouse oferuje „rooftop restaurant” (knajpkę na dachu)!

DSCN3735

widok z mojej hotelowej knajpki

DSCN3722

Wstęp do fortecy znów płatny dla mnie kilkadziesiąt razy więcej niż dla lokalsów :/ Buntuję się wewnętrznie, ale do środka wejść chcę koniecznie, więc, uśmiechając się ładnie do pana w kasie (jak ja nie znoszę tego robić!), udaje mi się wejść na bilecie zniżkowym- „legitymacja studencka została w hotelu, psze pana”. Przynajmniej tyle.

Warto! Podobno w porównaniu z innymi radżastańskimi fortecami, ta wypada „tak se”, ale ja nie mam z czym porównywać, więc mi się podoba, i to bardzo!

DSCN3754

DSCN3771

znudzony strażnik

wiewiór

L: zapierniczający wiewiór; P: malowidła na ścianach

DSCN3648

DSCN3799

DSCN3748

fort

Coś, po co się na wzgórze wdrapuje, to widoki! Bo dopiero stąd widać, jak bardzo błękitne jest to błękitne miasto:

DSCN3760

DSCN3793

DSCN3786

DSCN3806

pranie

DSCN3789

dziecko

coś, czego w Indiach nie rozumiem- jest sobie rodzinka, z mniej lub bardziej zadowolonym z życia dzieckiem i nagle mi to dziecko pakują na ręce, żeby strzelić mu pamiątkowe foto. Sytuacja powtarzająca się często i niezręczna dość, bo dziecię na opuszczenie ramion rodziców reaguje dzikim rykiem, a odmówić mi głupio

Całe stare miasto i jego budynki, mimo, że obdrapane, są piękne i nie mogę się na to wszystko napatrzeć, łażąc wąskimi uliczkami.

DSCN3637

wewnątrz jednej z haveli (domostw dawniej bogatych kupców), których w Jodhpurze jest zatrzęsienie; do wielu z nich można wejść

drzwi

DSCN3702

buka

to właśnie tu w jednym z podwórzy skryła się „buka”- moje ulubione hinduskie bóstwo, nie spotkane już potem nigdzie indziej. Miała przed domem stworzony swój skromny ołtarzyk :)

DSCN3717

havele

DSCN3720

krowakoza

L: droga prowadząca do fortu, nie dość, że pod górkę, to jeszcze pełna przeszkód; P: gdyby kózka…

DSCN3837

dumne krowy radżastańskie

podrodze

…i krowa w błękicie. Śliniąca się

Ale, żeby nie było, że ja ciągle tylko o krowach, proszę bardzo ;)

DSCN3631

W Jodhpurze nawet mundurki szkolne są w kolorze blue:

DSCN3823

DSCN3822

uczennice

DSCN3656

przywódca szajki podwórkowej

DSCN3666

A co dzieciakom sprawia największą radość? Moje okulary! Zabierane są notorycznie:

okulary

DSCN3657

DSCN3680

slodziak

DSCN3686

miny

L: młoda miny stroi; P: niepełnosprawna kobieta z dzieckiem się uśmiecha. Jej rodzina była przeszczęśliwa, że zatrzymałam się u niej na pięć minut

DSCN3843

DSCN3668

żeby nie było, że wszystkie dzieci płaczą na mój widok ;)

A co robią młodzi, kiedy im się nudzi? Karmią rybki w stawie, rzucając im chapati pozostałe z obiadu:

DSCN3849

Widok z guesthouse’owej knajpy w drugą niż fort stronę- wieża zegarowa:

DSCN3835

To się nazywa „ognisko domowe”… Dzielnica biedoty:

DSCN3856

dziadk

L: dziadek hipster :); P: patrioci z tych Hindusów- flagę narodową spotyka się często

DSCN3697

sklepik z materiałami i mój hit- leżanka zamiast krzesła za ladą :)

bazar

L: na bazarze takich kolorowych stoisk jest mnóstwo; P: fryzjer

DSCN3832

czosnek!

DSCN3708

DSCN3714

sklep spożywczy

DSCN3737

jest w Indiach coś takiego, jak świadomość AIDS. O ile nie zniknęła wraz z tą farbą.

W nocy zrywa się wiatr i burza piaskowa- moja pierwsza! Nie mogę zamknąć okna w swoim pokoju, bo jego 3/4 zajmuje tzw. „cooler”- ustrojstwo z wielkim wiatrakiem, które działa „prawie jak” klimatyzacja. Piach mi się wdziera do pokoju i widoczność jest na wyciągnięcie ręki. Wszystko w kurzu. Kolejnej nocy powtórka, ale, już mądrzejsza o wczorajsze doświadczenia, pakuję na noc zawartość plecaka do środka i zabezpieczam go dokładnie. I, o ile normalnie wiatrak chodzi na maksymalnych obrotach, to, kiedy zrywa się wiatr z pustyni, przykrywam się wszystkim, co mam, taki jest zzzimny.

W Jodhpurze atakuje mnie (wcale nie bezpański) pies- o tym już było. Niby rany nie ma, tylko zdarty naskórek, ale lekarz decyduje, że przeciw wściekliźnie zaszczepić trzeba. Osz no, jestem w Indiach, to mogłaby mnie przynajmniej dzika małpa ugryźć, a nie mały, głupi kundel :/

Z cyklu „indyjskie absurdy”. Postanawiam wyrobić sobie wreszcie lokalną kartę SIM, głównie po to, żeby móc połączyć się czasem z netem, bo Wi-Fi rzadko gdzie można złapać. Idę do jedynego w okolicy punktu sprzedaży airtela- sieci, w której chcę mieć numer. Ale…nie sądziłam, że tyle z tym będzie zamieszania. Podchodzą do sprawy poważniej niż do wyrobienia wizy. Potrzebne jest zdjęcie paszportowe. Ja takowe mam, ale  białe obramowanie jest dokładnie obcięte, a to nie podoba się gościowi, bo w wymogach dokładnie jest podane, że musi być ileś tam milimetrów ramki… Dzwoni więc po przedstawiciela handlowego airtela, żeby przyszedł i obejrzał zdjęcie! Ten każe na siebie czekać jakąś godzinę. W końcu, zniecierpliwiona, przegrzebuję portfel i znajduję identyczne zdjęcie, ale mniej starannie obcięte (białego jest dosłownie z pół milimetra więcej…). Pokazuję facetowi, a ten cały uradowany, że to zdjęcie jest idealne! Ale i tak każe czekać na przedstawiciela… Ten przyjeżdża wreszcie i „zatwierdza” zdjęcie, a w ramach zadośćuczynienia za czekanie stawiają mi jeszcze czaj.

W sklepie natrafiam na…chusteczki higieniczne z Torunia! Taka bzdura, a ciepło się na sercu robi :)

DSCN3626

w środku miasta

Kiedy opuszczam Jodhpur (pociągiem), na dworcu stoi dwóch chłopaków, a przed nimi mała metalowa skrzyneczka. Dookoła nich tłum i ludzie ustawieni w kolejce. Wieszają im na szyjach girlandy z kwiatów, płaczą, lamentują. Podejrzewam, o co  może chodzić, ale upewniam się, zagadując z kimś w pociągu. Niedawno zmarł im ojciec i ze spopielonym już ciałem w urnie jadą do Haridwaru (kolejne święte miasto nad Gangesem), aby je tam wrzucić do świętej rzeki.

Obieram kierunek na Bikaner, w którym mam namiary na Francuzkę prowadzącą tam (niby) organizację pomagającą dzieciom. Dostałam je od Antka (tego od Antarktydy), który spędził u niej dwa tygodnie. Nie mówi jednak wyraźnie, czy poleca zatrzymanie się u niej, tylko jest bardzo tajemniczy, mówiąc, że ciekawy jest mojej opinii na temat tego, co jego rodaczka tam charytatywnie robi. Ok, jadę więc z małą misją ;)

Z pociągu znów obserwuję sawannę. Widzę sępy rozszarpujące zakrwawione bydło. Wiatr nie przynosi najmniejszej ulgi, jest tak gorący, że wręcz parzy twarz, a zamiast czaju na pokładzie sprzedają już tylko lody.

Po drodze wioski, a to ich mieszkańcy:

RSCN3871

najpopularniejsza tu ozdoba kobieca to ten wielgachny kolczyk w nosie. Jak one jedzą?!

RSCN3879

RSCN3888

RSCN3893

USA Golf Team :D

pust

(tych kilka ostatnich fotek pochodzi z albumu właścicieli hotelu)

6 Komentarzy leave one →
  1. Domi permalink
    30/01/2013 1:46 am

    Padłam :D ten zwierzak (ten zamiast kolejnej krowy) ma wyraz mordki jak Jar Jar Binks :D ja chcę go adoptować :D

    • 30/01/2013 11:21 am

      zwierzak mnie też rozwalił, bo się gapił tak bez ruchu przez dłuższy czas, aż zwątpiłam, czy toto aby na pewno żywe jest, a nie jakieś wypchane :P
      To zdaje się, Domi, koza jest :D Myślę, że z adopcją problemu by nie było, bo się tego luzem pełno szwenda, ale nadbagaż lekki byś miała :)

    • Domi permalink
      01/02/2013 1:12 pm

      Koza ?!?! myślałam że coś bliżej lamy :D

  2. 23/01/2013 3:57 am

    Bajkowe foteczki, sama nie wiem czemu ciągle mi w tym kierunku nie po drodze.

  3. Bodzia permalink
    14/01/2013 8:46 pm

    Dopiero trafiłam na Twój blog i bardzo się z tego cieszę- piszesz z taką lekkością…no i zdjęcia przepiękne,że mam wrażenie jakbym sama oglądała wszystko na własne oczy.
    Pozdrawiam- trzymaj się cieplutko.

    • 14/01/2013 8:56 pm

      To ja się cieszę z nowej czytelniczki- witam i do ‚przeczytania’ :)
      pozdrawiam!

Masz coś do dodania? Wal śmiało!

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: