Skip to content

Bazar na kółkach

05/01/2013

DSCN1306

…a właściwie kołach, bo mowa tu o pociągu. W Indiach nie musisz iść na bazar, to bazar przychodzi do ciebie ;)

(a na końcu wpisu praktyczne wskazówki, jak ogarnąć system rezerwacji biletów na indyjskie koleje)

Panowie na zdjęciu powyżej wcinają obiad, chwilę wcześniej rozpakowawszy zawiązaną na supeł szmatę służącą im za pojemnik, a potem stół:)

Wersja dla bogatszych to obiad z dostawą pod nos- po południu konduktor zbiera zamówienia, kilka godzin później roznosi posiłki, a dopiero kiedy wszyscy zjedzą, robi kolejną rundkę i zbiera pieniądze.

Kiedy trzymałam w ręku potwierdzenie pierwszego biletu na „sleepera” (i to nie na papierze, ale na ekranie komórki, bo zarezerwowany był przez Internet!- sprawdza się tam sposób, który nie przechodzi jeszcze w Polsce…) na jazdę mającą trwać łącznie 30 godzin, towarzyszyło mi nieswoje uczucie. Lekkie przerażenie pomieszane z ekscytacją. Tyle się w końcu rzeczy o tych indyjskich kolejach słyszało… Na przykład TAKICH:

Albo TAKICH:

EN_00074143_0003_640x0

fot. East News

Ten ostatni obrazek zaobserwowałam raz jedyny, ale wtedy i Hindusi siedzący obok ze zdziwieniem podbiegli do okien. Jak potem mi tłumaczyli, zwyczaj wsiadania na dachy mają świeżo upieczeni maszyniści po zdaniu egzaminu państwowego- w ten sposób świętują.

Okazało się, że nie taki diabeł straszny i wkrótce wręcz pokochałam przemieszczanie się po tym kraju właśnie pociągami, bo czas mija tam o wiele szybciej niż w jakimkolwiek innym znanym mi środku lokomocji.

Jakby podliczyć ilość godzin, jakie w tych pociągach spędziłam, wyszedłby z tego ponad tydzień. W końcu odległości są olbrzymie i pokonanie niektórych odcinków zajmuje kilkanaście, a nawet i kilkadziesiąt godzin.

Rozgrywająca się w pociągu scena ze Slumdoga wcale nie jest przekolorowana- choć dzieciaków biegających po dachu nie widziałam, reszta mniej więcej tak właśnie wygląda:

Pociągi są przeważnie punktualne, baaaaaaardzo długie (po kilkadziesiąt wagonów), a mimo to zawsze zatłoczone- w końcu Indie to drugi na świecie kraj pod względem liczby ludności, a ich mieszkańcy wciąż dokądś jadą. Bywa, że śpią we trzy osoby na jednej leżance albo brudnej podłodze, bo o bilety ciężko- miejsca w sypialnym rezerwuje się z wyprzedzeniem nawet kilkumiesięcznym. Na szczęście jest kilka udogodnień, które pozwalają turyście zdobyć bilet nawet na dzień przed wyjazdem (wskazówki na końcu tekstu).

Nie ma się co nastawiać na poczytanie książki albo słuchanie muzyki w trakcie jazdy, bo spokoju raczej nie zaznamy, szczególnie na mniej popularnych turystycznie trasach. Jakby mało było tego, że dorosły, niby poważny facet siedzący obok odtwarza z komórki hinduskie zawodzenia na cały regulator, to co chwilę ktoś podchodzi, zagaduje, choćby miał zapytać tylko, skąd jestem, bo na tym kończy się jego znajomość angielskiego, prosi o wspólne zdjęcie albo po prostu bez pytania zbliża swoją starą Nokię do mojej twarzy i cyka zdjęcie. I mimo, że najczęściej nie wiedzą, co to Poland, usatysfakcjonowani odpowiedzią i zadowoleni, że zamienili słowo z białą kobietą, odchodzą. A może na tyle tylko pozwala ich znajomość angielskiego?

Są też zaaferowani obecnością obcokrajowca, bywa, że z przejęciem chwalą się zdjęciami w swoich komórkach. Niemal każde jest takie samo…Czarne tło i jakaś rozmazana plama w którymś jego kącie. Nie widać nawet, co które foto przedstawia, ale wypada udawać zainteresowanie: „aaaah, więc to jest Twoja żona, piękna, a tu byłeś w zoo, no no, faktycznie groźnie wygląda ten tygrys”.

Ich łatwość nawiązywania kontaktów ma oczywiście swoje plusy- można  wypytać o nurtujące nas tematy, szczególnie o kulturę, politykę, religię itd.

Można dorobić się nowych ozdób na dłoniach:

henna

pani po lewej prezentuje mi swoje ozdoby z henny, po prawej- jej córka sprawnie maluje podobne mojej współtowarzyszce podróży, mimo, że pociągiem trzęsie

DSCN3140

…a potem i mi. Tak henna wygląda zaraz po nałożeniu, po min. godzinie zdrapuje się to i na skórze pozostaje pomarańczowy (lub czarny, w zależności od jej rodzaju) wzorek. Ten mój jest bardzo prosty, z okazji ślubu lub różnych świąt dziewczyny malują naprawdę przepiękne, skomplikowane wzory

DSCN3156

pani babcia

DSCN3163

trzy siostry- Muzułmanki, jadące z rodzicami i dziadkami na pielgrzymkę do Ajmeru- ich świętego miejsca

siostry

Zdarzają się nieprzyjemne chwile- któregoś razu po drzemce otworzyłam oczy i ujrzałam stojącego nade mną tłuściocha, robiącego mi zdjęcie komórką, a potem przez dłuższą chwilę gapiącego się na mnie przenikliwie bez cienia zawstydzenia. Ulotniłam się do łazienki, a kiedy wróciłam, gościu wciąż się gapił. Próbowałam nawet coś zagadać, ale ten ani be, ani me, wyciągnęłam więc aparat i zaczęłam robić zdjęcia jemu:

dziad

Innym razem w nocy przebudzam się na chwilę, a obleśny jegomość leżący naprzeciwko mnie robi sobie dobrze- o tego typu akcjach już pisałam.

Teoretycznie mogłam to zgłosić konduktorowi, bo na drzwiach wisi nawet regulamin:

DSCN5250

…, ale słyszałam też o przypadkach „napastowania” dziewczyn przez konduktorów, stwierdziłam więc, że pewnie nikt się tym nie przejmie.

W pociągu jest cały przekrój społeczny- najbiedniejsi tłoczą się w najtańszej general class i dźwigają swoje bagaże na głowach, najbogatsi rezerwują cały przedział w 1AC (ten z klimatyzacją) i na peronie czeka już na nich tragarz. Sleeperem, czyli wagonem, który zawsze wybierałam, jeździ cała reszta. Kilkupokoleniowe rodziny z piątką dzieci, wychudzone staruszki wyglądające bogato-  z przedramionami całymi w złotych bransoletach, mądrze wyglądający grubaskowie w jeszcze grubszych okularach i eleganckiej koszuli, nieodłącznie z gazetą, bo należą do tych 60% społeczeństwa, które umie czytać i pisać. Muzułmanie, którzy kilka razy dziennie uprzątają wszystko z podłogi, żeby zrobić miejsce dywanikom modlitewnym, zamyślone młode dziewczyny lekko przerażone, bo jadą właśnie poznać swojego przyszłego męża, wybranego już przez rodzinę. I grupka najbardziej śmiała- studenci. Młodzi,wykształceni, dobrze mówiący po angielsku i modnie ubrani, wracający do domu na weekend, z jedną małą teczką jako bagażem. Czasem nawet zdarza się, że byli w Europie, bo mają brata w Londynie, kuzyna w Dubaju, a siostra wyszła za mąż za Hindusa mieszkającego w Australii.

Pociąg to najlepsze miejsce do obserwacji Hindusów bez włażenia im z butami w życie prywatne. Tu widać, jak celebrują wspólne posiłki, modlą się, kładą spać swoje dzieci i rano szykują się do kolejnego dnia w podróży.

mala modelka

jeśli o dzieciach mowa-mała modelka z mamą i z tatą

W taką podróż nie trzeba zabierać zbyt wiele, bo w pociągu kupi się, czego dusza zapragnie. I to niedużo drożej albo i w tej samej cenie co w sklepie. Co chwilę korytarzem przechodzą sprzedawcy niosący na głowie kosze z butelkami zimnej wody czy coli i drą się „pani bottle, pani bottle” (pani=woda). Za nimi idą kolejni- jeden oferuje dmuchaną poduszkę, coby się lepiej spało, kolejny próbuje sprzedać łańcuch z kłódką, żeby przymocować bagaż (tak robią wszyscy- ponoć zdarza się, że na stacjach wpada banda złodziejaszków i wynoszą niezabezpieczone pakunki), kostkę Rubika, książki, mapy i inne umilacze czasu, a nawet wisiorki i amulety chroniące przed złymi duchami.

No i oczywiście jedzenie. Najczęściej jest to „biryani! biryani!”– sprzedawca potrafi wykrzyczeć to na jednym oddechu jakieś sto razy na minutę-to ryż z warzywami lub, w wersji mięsnej, kurczakiem, bardzo dziwnie przyprawiony, ale w zależności od części kraju pojawiają się jakieś lokalne potrawy, których nazw nie pamiętam, a nawet obrane już i pokrojone ogórki :D

Średnio co 5 minut korytarzem przechodzi chłopak w kraciastej koszuli-pracownik kolei. W jednej łapie ma samowar z herbatą, w drugiej wysoko nad głową trzyma skrzynkę z samosami, ciastkami, chipsami itd., przepycha się przez tłum i drze jak szalony „czaj! czaj!” albo „kofi! kofi!”. Jedno i drugie kosztuje 4 albo 5 Rs, co przekłada się na 30-40 groszy.

„Nie kupuj nic tutaj, na następnej stacji będzie lepsze”– mówi współpasażer, widząc mnie szykującą drobne, żeby kupić coś na ząb podczas postoju na dworcu. Jeździ na tej trasie przynajmniej raz w miesiącu- w interesach, a rozmiary jego brzucha wskazują na to, że pewnie wie, co mówi. Jakby komuś pociągowe jedzenie nie podchodziło, na niemal każdej stacji są stoiska z różnymi smakołykami. O takie:

garkuch

DSCN3106

Fajne jest to, że jak pociąg się na większej stacji zatrzymuje, to stoi tam 5-15 minut, także jest czas na rozprostowanie kości i zrobienie zakupów. Kiedy rusza, jest jeszcze chwila na spokojne dobiegnięcie do wagonu i wskoczenie do niego, bo trochę to trwa, zanim taka maszyna się rozpędzi. Na bilecie z numerem 9. widnieje dopisek:

DSCN6353

„wskakiwanie/wyskakiwanie z poruszającego się pociągu jest niebezpieczne”

…, ale nikt nie śmie skakania Hindusom zabronić.

Nie brak żebraków. Często są to hidźry, czyli ‚trzecia płeć’- transseksualiści poprzebierani za baby. Łażą tacy po pociągu (często pojawiają się też nieproszeni na weselach) i wyłudzają kasę, a jak ktoś nie chce rzucić monety, policzkują lub klaszczą mu przed nosem, rzucając zły urok. Ciemny lud wierzy w ich ponadnaturalne moce i boi się takich numerów, dlatego spora część wyciąga portfele na ich widok. Tych wyglądających na bardziej wykształconych nawet nie zaczepiają, bo wiedzą, że nie mają szans nic od nich dostać.

Są kalecy bez nóg, siedzący na czymś a’la deskorolka i odpychający się rękami od podłogi. Są umorusane dzieciaki w podartych koszulkach i bez butów- wsiadają na którejś ze stacji, zaglądają pod siedzenia, ba, nawet kładą się na podłodze, żeby wymieść spod nich śmieci. Resztki jedzenia zjadają, a resztę brudną szmatą popychają do drzwi i wyrzucają z pędzącego pociągu. Później wracają po zapłatę, choć nigdy nie widziałam, żeby ktoś dał im pieniądzę za tę wątpliwej jakości usługę- w pociągu przecież i tak dalej brudno. I tak pewnie mija im dzień za dniem- kursowanie między kilkoma stacjami wte i wewte, w nadziei, że ktoś rzuci monetę przeznaczaną w sporej części przypadków na klej do wąchania…

DSCN2825

Albo po prostu zbierają puszki i butelki. A potem ucinają sobie drzemkę. Bo pociąg to, jakby nie patrzeć, o wiele przyjemniejsze miejsce niż ulica, na której na co dzień mieszkają…

Foto-mix:

DSCN2161

poczekalnie też podzielone są na klasy, a gdzieniegdzie są też osobne tylko dla kobiet

dworzec ladowarki

po lewej-wesoły design, po prawej- na dworcach doładujemy sobie komórkę bez problemu, to samo zresztą w pociągach

DSCN3895

DSCN3110

wagon sypialny, wersja bez klimy ani pościeli, czyli sleeper

DSCN3109

przy każdych drzwiach wisi imienna lista pasażerów

parami

w Indiach chłopcy zawsze parami;)

Największe foto: niektórzy wykupują sobie dodatkowe miejsce na bagaże. Obok- żebracy atakują też od zewnątrz. Na dole, od lewej: 1. czytanie gazety to w Indiach niezły szpan, bo nie tak dużo ludzi to potrafi, 2. „spódnica”, czyli długi zwój materiału luźno owinięty wokół bioder to podstawa męskiej garderoby, 3. turysta z Bangladeszu, 4. jeszcze raz „dziad, który się gapił”

stopy

stopy, stopy wszędzie! na szczęście wiatraki też :)

DSCN2806

grajek gacie

po lewej- gościu grający na bębnach i śpiewający, zarabia przyzwoicie, bo jak zatrzymał się w moim przedziale na jakieś 10minut, dostał kilkanaście papierków; po prawej- gacie po tacie:)

lancuch turecki sen

po lewej- w ten sposób przymocowuje się bagaże łańcuchami; po prawej- sen kontrolowany; nie wiem, jak w Turcji, ale tutaj ta poza jest najbardziej popularna;)

DSCN2036

Na drzwiach obok regulaminu wisi komiks, dialog:
-„Napijmy się czegoś”
-„Czy on ma jakieś niecne zamiary?” :D

Największy obrazek: widoki z okna na trasie z Karnataki do Mumbaju; pozostałe obrazki od lewej: 1. jeden z setek mostów kolejowych, 2. jeden drugiemu prawie na kolanach siedzi, a kawałek dalej pełno wolnych siedzeń, 3. to wcale nie bezdomni, a podróżni czekający na swój pociąg, 4. indyjskie koleje ładnie nas witają :), 5. kumple

widok z okna

po lewej- suszone kwiatki

DSCN2200

impreza na peronie z okazji przyjazdu specjalnego pociągu- akcja przeciw AIDS

DSCN2202

na pierwszym planie- „wodopój”- kiedy pociąg się zatrzymuje, podbiega do niego natychmiast kilkadziesiąt osób i przepychają się, żeby dostać trochę wody

DSCN2042

nazwy stacji często pojawiają się w kilku językach

DSCN1296

takie tam;)

DSCN1346

DSCN1348

DSCN1361

człowiek-siano :)

A to już w Radżastanie, klimaty coraz bardziej pustynne:

DSCN3903

skromna chatka pośrodku niczego

DSCN3904

I właśnie Radżastan będzie następnym razem.

Garść praktycznych wskazówek:

Nie warto kupować biletów przez agencje podróży, bo dokładnie to samo dostaje się w necie bez prowizji. Sposobów jest kilka:

  • strony internetowe cleartrip lub makemytrip. Jest więcej podobnych stron, ja używałam tylko tych dwóch. Jeśli nie ma dla nas już biletów, wskakujemy na listę oczekujących i jest szansa, że do dnia odjazdu pociągu znajdziemy się na liście jego pasażerów (edit 07.03.2013: teraz, żeby kupić bilet albo nawet sprawdzić ich dostępność przez Internet, trzeba mieć indyjską sim kartę i założyć konto na oficjalnej stronie kolei- IRCTC)
  • na popularnych turystycznie trasach dostępna jest pula biletów dla obcokrajowców, które można kupić nawet w dzień wyjazdu na największych dworcach- potrzebny jest do tego paszport, a oto lista niektórych punktów sprzedaży
  • na ostatnią chwilę można też próbować kupić bilet z tzw. puli Tatkal. Sprzedaje się je na niektórych dworcach o 8 rano (edit: od 10.07.2012 jest to godz. 10) na dzień przed odjazdem pociągu z POCZĄTKOWEJ stacji (lub przez Internet, ale system może być wtedy przeciążony). Tę opcję wykorzystywałam dwa razy i za każdym razem byłam przy kasie pół godziny przed jej otwarciem, a kolejki i tak były już spore. Tu też potrzebny nam jest dowód tożsamości i specjalny formularz, który znajdziemy przy kasie.
  • jeśli żadnym z powyższych sposobów nie uda się zarezerwować miejscówki, kupujemy w kasie najtańszy bilet na przejazd 2gą klasą i zajmujemy pierwsze lepsze wolne miejsce w wagonie ‚sleeper’. Kolejki do kas bywają ogromne, więc lepiej być na dworcu z godzinę przed odjazdem. Już w pociągu u konduktora dopłacamy różnicę do droższego biletu. Sposób ten sprawdza się nawet na długich trasach, ale jedynie w dzień, kiedy ludzie nie śpią. Decydując się na przejazd w ten sposób na trasie nocnej ryzykujemy, że przyjdzie nam spędzić noc na podłodze, bo może po prostu nie być nigdzie indziej miejsca, kiedy wszyscy rozłożą się do spania. Ale może się też zdarzyć tak, że konduktor „wyczaruje” nam miejsce w klasie z klimatyzacją, a zainkasuje za bilet w sleeperze. Ja z konduktorami nigdy nie miałam problemu, zawsze byli mili i pomocni, ale kilku facetów-turystów, z którymi gdzieś tam po drodze rozmawiałam, mówiło, że jazda pociągami to dla nich udręka ze względu na bilety i nigdy nie udało im się ich „apgrejdować”, musieli przejść do tańszej klasy. Morał z tego taki, że w Indiach o wiele łatwiej coś załatwić białej kobiecie.
  • podróż pociągiem w trakcie indyjskich wakacji lub świąt dobrze jest zaplanować najwcześniej, jak to tylko możliwe– w tych okresach bilety wyprzedawane są na kilka tygodni lub nawet miesięcy przed jego odjazdem

Klasy w pociągach sypialnych:

  • 1AC, 2AC i 3AC– z klimatyzacją (działa na 200%, dobrze mieć na wierzchu coś z długim rękawem), przyciemnianymi szybami i pościelą. 1AC ma zamykane przedziały z dwoma lub czterema łóżkami i posiłki wliczone w cenę, 2AC sześcioosobowe przedziały oddzielane zasłonkami, 3AC- osiem łóżek z zasłonkami. Różnica w cenie między sleeperem a najtańszą z klas klimatyzowanych jest spora
  • slepeer– klimy nie ma, są za to wiatraki i świetne widoki za oknem, często brudna leżanka, wypada więc mieć swój śpiwór (najfajniejsze są cieniutkie, jedwabne- w Wietnamie kosztowały 2dolce! W innych azjatyckich krajach trochę droższe, ale też dostępne). To „prycze” w niezamykanych „przedziałach”, których żaden konduktor nie pilnuje- po 8 w każdym
  • 2nd class/general class– bez rezerwacji i miejsc do spania, zawsze przepełniona, ale śmiesznie tania

Klasy w pociągach niesypialnych:

  • AC Executive Chair– z klimą i rezerwacją miejsc
  • Unreserved 2nd Class, nazywana też general class lub „dżunglą”- najtańsza z możliwych, jest na ogół zatłoczona do granic możliwości

Ja niemal zawsze, nawet na krótkie dzienne odcinki, wybierałam sleepery, bo są najwygodniejsze w tym przedziale cenowym. Z mojego doświadczenia najwygodniejsze są miejsca wzdłuż korytarza:

  • na górnym w dzień możemy sobie leżeć, nie martwiąc się o to, że ktoś na naszym miejscu siedzi, ale w nocy bywa tam gorąco, bo wiatraki tam nie sięgają, no i niewiele widać
  • miejsce na dole ma dwie inne zalety- podczas upałów jest tam najchłodniej od wiatru wpadającego przez okno, a widoki na większości tras zapierają dech w piersiach, ale bywa, że w dzień trzeba je dzielić z kimś innym, co nie gwarantuje możliwości leżenia ;)

Koniecznie trzeba się zaopatrzyć w łańcuch i kłódkę (często sprzedawane w pociągach- ja taki komplet kupiłam za równowartość dolara) i przyczepić nimi swój bagaż- pod siedzeniami są specjalne uchwyty do tego służące i robi tak prawie każdy Hindus, więc nie będzie to dziwne ;)

W oknach są kraty- to też zabezpieczenie przez złodziejami.

No comments yet

Masz coś do dodania? Wal śmiało!

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: