Skip to content

Sezon na festiwale

09/10/2012

Ganesha- jedno z ważniejszych bóstw hinduizmu. Często przedstawiany z jednym kłem- drugi służył mu ponoć do pisania :)

Południe Indii, oprócz znakomitej kuchni, słynie z mnogości festiwali, głównie religijnych. Okres, w którym tam byłam (początek kwietnia) dodatkowo nazywają „sezonem festiwali”. Sezon ten, notabene, trwa jakieś pół roku (od listopada do maja), łatwo więc wstrzelić się w któreś ze świąt. Niemal codziennie w którejś z mieścin jest JAKIŚ festiwal. Nie wszyscy nawet wiedzą, na cześć czego/kogo akurat świętują, jako że bóstw mają całkiem sporo (ponoć ok. 330 MILIONÓW!).

fasada świątyni hindu

Wybieram się na obchody święta, (wstyd się przyznać, ale wciąż nie wiem jakiego dokładnie) do świątyni w Varkali. Już od rana obserwuję przygotowania do procesji. Słonie są odświętnie ubierane. Te zwierzęta mają bardzo ważny status w hinduizmie. Jedno z najpopularniejszych bóstw- Ganesha- ma głowę słonia. Ganesha, syn Śiwy, został kiedyś ukarany przez swojego ojca odrąbaniem głowy. Gdy tatuś skapnął się, co zrobił, szybko zabrał głowę pierwszemu żywemu stworzeniu, jakie napotkał, aby naprawić szkody. A jako, że był to słoń, Ganesha do dziś przedstawiany jest właśnie z jego głową.

Każda licząca się hinduistyczna świątynia ma „na stanie” przynajmniej jednego słonia, którego wykorzystują do celów reprezentacyjnych.

święta jest nawet kupa słonia :P

Po południu na głównej ulicy tłumy, ciężko się przez nie przecisnąć. Każdy chce coś zobaczyć, usłyszeć.

znajdź Wally’ego

lokalna piękność

rewia mody

Przechodzi parada z wielkimi posągami bóstw i facetami poprzebieranymi za dzikie zwierzęta (to z pewnością też wcielenia bóstw). Jadą konstrukcje udekorowane kwiatami i owocami. Ktoś gra na bębnach, przebierańcy chodzą na szczudłach.

są i ladyboysi

niczym młody bóg, dumnie macha wszystkim po drodze

pojazd do zadań specjalnych

Są i lokalne smakołyki- tu akurat mieli coś na kształt obwarzanek:

proszek do malowania bindi

cheerleader :P

A po oficjalnych uroczystościach- „odpust” i impreza do rana.

A nad ranem fajerwerki. Tak przez kilka dni/tydzień. A potem kilka dni przerwy i kolejne święto. Bawią się Hindusi. Cieszą się życiem.

Festiwal fajna sprawa, ale w samej Varkali nie bardzo mi się podoba, dlatego po kilku dniach odłączam się od dotychczasowego towarzysza podróży i udaję parę godzin na północ, do Alleppey. SAMA w Indiach.

A was zostawiam z kilkoma filmikami, cobyście się mogli lepiej wczuć w klimat miejsca ;)

No comments yet

Masz coś do dodania? Wal śmiało!

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: