Skip to content

wild, wild East

11/11/2011

Spakowana w ‚wstydze-sie-przyznac-ile’, ale wiecej niz te 8 kg (co chyba nikogo nie dziwi;)) kilka dni temu wyruszylam. Na poczatek do Warszawy, zeby spedzic troche czasu z przyjaciolka i odwiedzic rodzinke, bo przeciez w tym roku nie spedze z nimi swiat. Obylo sie bez spektakularnych akcji pozegnalnych jak w zeszlym roku :P. Stolice znam w miare dobrze, bo bywam tam czesto, takze ‚zwiedzanie’ ograniczylo sie do wizyty w centrum nauki Kopernik, ktore zostalo otwarte rok temu i nie mialam jeszcze okazji tam byc. Sam pomysl jest super, gorzej z wykonaniem. Chyba nie przesadze piszac, ze 1/4 eksponatow jest juz zepsuta i wylaczona z uzytku. I to czesto te najciekawsze :( Mimo tego zabawa przednia- zamykajac sie w bance mydlanej albo po prostu zglebiajac zasady dzialania roznych sprzetow mozna sie poczuc o te kilkanascie lat mlodziej. Przydalyby sie jeszcze tylko wielkie sluchawki tlumiace wrzaski wszechobecnych dzieciakow ;)

Ostatnio tak zachwalalam polskie koleje, ale chyba troche przedwczesnie. Tym razem zaskoczyly mnie w mniej przyjemny sposob. Pani konduktor zapewniala mnie, ze pociag, na ktory mialam sie przesiasc w Lublinie, zaczeka na mnie, nawet jesli ten, ktorym jade sie opozni. Oczywiscie nie zaczekal, a nastepny mial byc za 3godziny. Cala zaloga konduktorska wprawdzie przejela sie moim losem, ale chcieli wyslac mnie na autobus. tlumaczyli, ze pociag nie zaczekal tych kilku minut, bo sie nie oplacalo- przesiadaly sie tylko 2osoby.. Rece i nogi opadaja.. Nie dalam sie tak zbyc, bo z jakiej paki mam doplacac za kolejny bilet, skoro wina jest po ich stronie. W koncu mily pan konduktor kazal mi podjechac kilka stacji innym pociagiem do miejscowosci, w ktorej zostawil swoj samochod. Stamtad podwiozl mnie kilkadziesiat km (prawie) do celu. Po drodze zapoznalam jeszcze staruszke, ktora, jak powiedzialam jej, ze kolejny odcinek trasy pokonam z konduktorem, chciala koniecznie zatrzymac mnie na noc u siebie i wsadzic w pociag nastepnego dnia, bo to przeciez takie niebezpieczne podrozowac z kims obcym! Nie mowilam jej juz, dokad jade dalej ;)

Juz na miejscu pani z pociesznym wschodnim akcentem podpowiedziala mi, w jaki aWtobus wsJasc (aaa! tu naprawde tak mowia!:D) i tym sposobem z dwu- (zamiast cztero-) godzinnym opoznieniem dotarlam do „miasta idealnego”. Kto nie wie, o jakim miejscu pisze, niech sie wstydzi. Nastepnego dnia rano (baaaardzo rano) couchserferka, ktora mnie do siebie przygarnela, wyjezdzala wczesnie i musialam wstac ok. 5. Jesli zastanawialibyscie sie kiedys, co mozna robic o tej nieludzkiej porze w Zamosciu to polecam Rotunde- dawna budowla obronna, w ktorej w czasie wojny Niemcy urzadzili sobie oboz i miejsce egzekucji. Oficjalnie muzeum otwieraja „dopiero” o 7 rano, ale wczesniej spokojnie mozna wejsc na teren cmentarzyska, gdzie obok krzyzy na grobach sa tez gwiazdy zydowskie i radzieckie. Niektore imiona/nazwiska urywaja sie po kilku literach- nie wiadomo czy s.p. Mar… byl Markiem czy Marcinem. Widzialam wiele podobnych miejsc, ale przyznaje, ze to zrobilo na mnie ogromne wrazenie. Wszedzie na murach dziury od pociskow. Lubie sie bac, ale tam mialam przeczucie, ze zaraz zza ktoregos drzewa wyskoczy na mnie niemiecki zolnierz, wiec dosc szybko sie zmylam.

oryginalna brama niemieckiego obozu

Na Rynku bylam o 7 rano. Pusciutko, idealna pora na zdjecia. O 8 bylo juz tloczno, kilka zagranicznych wycieczek, z ktorych jedna mowila jakims dziwnym jezykiem. Przystanelam przy nich na kilka minut, zeby zidentyfikowac, po jakiemu mowi przewodnik, ale sie nie udalo. Jakis mix arabskiego, wloskiego i angielskiego, a ludzie wygladajacy po europejsku.

Rynek w Zamościu o 8 rano

Kamieniczki ormianskie na Rynku

Roztocze reklamuje sie jako najcieplejszy region Polski, ale tego dnia byl to chyba polski biegun zimna. Lazenie przez pare godzin w tych warunkach z 12kg plecakiem (jednak nie zmiescilam sie w 8kg…) dalo mi w kosc. Informacje turystyczna, gdzie pozniej go zostawilam, otwierali dopiero o 8.

Stare Miasto w Zamosciu

Szwendalam sie przez kilka godzin po starym miescie, fortyfikacjach dookola niego, wymienilam reszte zlotowek na hrywny i podjechalam do Tomaszowa Lubelskiego, gdzie pewnym krokiem uderzam na autobus prosto do Lwowa. Mialy byc 3 rozne o tej porze. Szybko okazuje sie, ze dotarcie na Ukraine autobusem to nie taka prosta sprawa. Pierwszy nie przyjechal wcale- podobno normalka. Kiedy drugi tez sie nie pojawil, pani w informacji mowi: „a tam, pani! ja nJe wJem. To Lukrainski przewoznik. Idzie pani zapyta do dyzurnego ruchu, moze on widzjal jak awtobus odjezdzal”. Faktycznie, dyzurny autobus widzial. Pytam „jak to? stalam na peronie przez prawie godzine, obserwowalam kazdy autobus i moglam NIE WIDZIEC, ze on tam byl?”. Na to facet: „widzi pani, to te ukrainskie cholery. Moze jakby kierowce za reke zaciagnac to by podjechal na ten peron, co trzeba. A stal tam gdzies z boku”. Kurcze, ale wtopa- ostrzegali mnie przeciez, ze tu tak jest. No nic, kaza mi wsiasc w inny busik, ktory akurat przypadkiem (bo na rozkladzie go nie ma) stoi obok. Po drodze mam sie przesiasc w inny. Cena mocno zawyzona jak za tak krotki odcinek- 10zl, ale do Tomaszowa udalo mi sie dotrzec za darmo, a jestem juz zmeczona i nie chce sie klocic z ukrainskim kierowca. Ciezko znalezc miejsce, bo wszystkie wolne zaladowane sa proszkami do prania, polska maka i mnostwem innych zakupow- zyrandole, stoliki i inne meble, nawet owoce i worek cebuli. Babuszki wioza to, co lata temu do nas przywozilo sie z Niemiec. Troche jestem zdziwiona, ze to wciaz dziala, bo slyszalam, ze tam na wschodzie w sklepach maja juz wszystko to, co u nas.

Pytam, o ktorej odjazd. „Nie wiadomo, Oksany jeszcze nie ma.”- mowi kierowca. Po jakichs 15 minutach pojawia sie obladowana siatami zziajana Oksana i jedziemy :)

Myslalam, ze to gadanie o kilku godzinach spedzonych na wschodniej granicy to juz tylko legendy. Przesiadlam sie tam w inny autobus, ktory jechal juz bezposrednio do Lwowa i stal na samym poczatku kolejki. To pewnie ten, ktory nie zatrzymal mi sie wczesniej na dworcu..Wszystkie inne autobusy przejechaly przez granice blyskawicznie, nasz stal ponad 3 godziny. Pol w kolejce, a 2,5 w tajemniczej strefie tax free, gdzie inne nie zatrzymywaly sie w ogole. Polscy celnicy rozkrecili podwozie i przetrzepywali co wieksze bagaze. Przyczepili sie do kobiety, ktora wiozla jakies nowe czesci do Audi Q7. Nie mam pojecia, co to za auto, ale chyba jakies wypasione, bo celnik nie chcial uwierzyc babce, ze takim jezdzi ;) Zabrali ja do jakiejs budy, a kierowca i kilka innych osob polecieli za nia. Reszta przeklinala celnikow, bo przez ta babke nie chcieli oddac kilku innych paszportow i musielismy czekac. Po jakiejs godzinie czesc z nich wrocila i zaczeli klac na ta babke, ale to tak konkretnie. W koncu wrocil i kierowca, a za nim leciala owa baba z placzem. Ten wkurzony zatrzasnal jej drzwi przed nosem i odjechal prawie z piskiem opon. Oswiadczyl wszystkim, ze nigdy wiecej „babiszcza glupiego” nie zabierze. Nie kumam o co chodzilo :) Mialo juz byc z gorki, ale zatrzymalismy sie jeszcze u ukrainskich celnikow. Wzieli paszporty i wyszli, a po dluzszej chwili jeden wrocil do autobusu, krzyczac moje nazwisko. Oczami wyobrazni widzialam juz siebie na miejscu tego „babiszcza”. Przestraszylam sie, ze cos im nie pasuje, zaraz mnie deportuja i nie polece do Tajlandii, ale okazalo sie, ze jestem jedyna Polka w calym autobusie, a na dodatek jade na Ukraine po raz pierwszy i chcieli sie dowiedziec po co. A moze tak im sie spodobalo moje zdjecie w paszporcie? :P Ufff, pieczatka wbita :)

No i jestem juz we Lwowie :)

3 Komentarze leave one →
  1. Domi permalink
    14/11/2011 12:17 am

    No a na lazurowe to już się nie chciało przyjechać pożegnać… :(
    Kochana jakbyś powiedziała że do Tomaszowa jedziesz to bym cię do mojej rodzinki podesłała, ta już by cię przeprawiła przez granicę jak należy :D

    • 15/11/2011 2:46 pm

      jak ja sama nie wiedzialam, ze tam bede :P nocowalam w Zamosciu i nie bylo juz czasu, zeby o Leczna zahaczyc..
      a na Lazurowym przeciez dopiero co bylam :)

  2. Agata G. permalink
    11/11/2011 9:15 pm

    „nie wiem, Oksany jeszcze nie ma” hahahahaha rozwaliło mnie to :D Fajne przygody już na samym początku!

Masz coś do dodania? Wal śmiało!

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: