Skip to content

nadchodzi noc.

01/08/2011

Kilka dni temu skończył się dzień polarny, nareszcie! W Polsce świętuje się najdłuższy dzień w roku. Cieszymy się, kiedy dni robią się coraz dłuższe. A tu chciałoby się, żeby w końcu choć na chwilę nadeszła ciemność.  Teraz około północy słońce zachodzi na jakieś 2 godziny. Zanim na dobre zdąży się ściemnić, z powrotem wschodzi. Na prawdziwą noc trzeba jeszcze trochę poczekać. Muszę przyznać, że w najmniejszym stopniu nie rozumiem fenomenu dnia polarnego, dla którego przyjeżdża tu masa turystów. Słońce świeci zupełnie normalnie, tyle że w różnych dziwnych godzinach ;)

Fenomenem jest za to dla mnie -tak zupełnie z innej beczki- częstotliwość, z jaką startują i lądują tu samoloty. Takie moje lotniczo-podróżnicze zboczenie. Żeby wydostać się z tego końca świata, na ogół leci się najpierw do Oslo (ewentualnie do Rygi), dlatego samoloty w tym kierunku odlatują kilkanaście razy dziennie, mimo, że miasto jest malutkie- nieco ponad 60 tys. mieszkańców. Mieszkam niedaleko lotniska i z okna mam piękny widok na fiord, ośnieżone szczyty i lądujące/startujące samoloty.

Oto i foto.
widok z okna

Góry wieczorem zazwyczaj spowite są lekką mgiełką – jak na zdjęciu. Popołudniu -w porze powrotu z pracy- powietrze jest najczęściej krystalicznie przejrzyste, a niebo niesamowicie niebieskie. Z kolei rano, kiedy dreptam na autobus, mgła bywa tak gęsta, że gór wcale nie widać.

A ten drewniany budynek na zdjęciu to akademik.

Dziś w Tromsø było ‚upalnie’. Całe 19 stopni! Ludzie porozkładani na trawnikach opalali się. W tym roku w ogóle pogoda dopisuje. Tylko dwa razy przydały mi się rękawiczki :) Tak więc po pracy oddaję się kąpielom słonecznym. Najchętniej na huśtawce. Żeby wyhuśtać stres, gniew i inne negatywne emocje. Nie palę, nie piję, więc się huśtam ;) Dużo we mnie z dziecka, a tu jest tyle pustych placów zabaw, więc przynajmniej ja z nich korzystam. Huśtawki-opony zawsze były moimi ulubionymi. Ale tu mają coś jeszcze fajniejszego, czego w dzieciństwie nie zaznałam- wielka okrągła huśtawa, na której można się położyć. Tak więc leżę i się kołyszę. I patrzę w niebo. Z czyjegoś okna Gary Moore śpiewa, że wciąż nie może o mnie zapomnieć. I jest pięknie choć przez chwilę.

Są też trampoliny. Każda przykładna norweska rodzina ma w ogródku trampolinę. Przy moim akademiku też stoją dwie. Zdarzyło mi się skakać na nich parę razy, zeszłego lata w stanie lekkiego upojenia (niekoniecznie) alkoholowego.

p.s. Kupiłam bilet do Bangkoku. Czekałam na promo i doczekałam się. Upolowałam bardzo dobrą cenę jak na tak bliski termin. Lecę z Kijowa, więc po drodze zatrzymam się jeszcze na chwilę na Ukrainie :)

One Comment leave one →
  1. pani_od_CyMBała permalink
    02/08/2011 8:43 am

    „Nie palę, nie piję, więc się huśtam” :D:D wymiotło mnie :D

Masz coś do dodania? Wal śmiało!

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: